wszystko jest w porządku, naprawdę. mam doła, ale to minie.
trochę robię z siebie ofiarę, a trochę naprawdę jest mi źle.
myślę sobie, że niezależnie od tego, z jakiego powodu traci się pracę –
zawsze, chcąc nie chcąc, trzeba przerobić w sobie fazę pt. “jestem beznadziejna,
nie nadaję się do niczego, mogę co najwyżej zrywać truskawki na polu pod grójcem,
o ile mnie stamtąd nie wyjebią za wpierdalanie surowca paszczą”.
muszę się poskładać. szybko. przecież nikt nie będzie czekał aż przerobię wszystkie fazy
post-pracowniczej depresji i w końcu poczuję się na siłach, by przebić głową ten mur,
o który bez przerwy się rozbijam.
I’m worse at what I do best
and for this gift I feel blessed…
I feel stupid and contagious –
here we are now, entertain us
hell yeah, jak ja kocham sobie samej
dojebać.


Dodaj komentarz