lekki wietrzyk, szum drzew, świergot ptactwa…
leniwe falowanie hamaków… idealna sobota na piknik.
i w rzeczy samej – śniadanie mistrzów na trawie.
ale z racji tego, żeśmy w głębokiej dupie ekonomicznej – łączymy przyjemne z pożytecznym
i wystawiamy nasz domowy mandżur na sprzedaż:
wszystkie kreacje, w których nie wyglądamy tak oszałamiająco, jak dawniej…
cudowny masażer do stóp (niechodzony!), kolekcja jeansów Zazie, natryskowa strzykawa dekoratorska do tortów i tona szmat…
a do tego buty, ozdoby, torby, dodatki i inne cudowne „nieprzydasie” domowe …
kobiety za ladą oddają się szlachetnej sztuce wyszywania muliną
z takiej muliny można sobie zrobić nowe piękne oczy
albo nowe piękne uszy :)
Syd szpanuje płaszczykiem parkowego ekshibicjonisty
oraz szałową marynareczką pani Iwonki z działu marketingu, którą kupiłam kiedyś
w przypływie obłędu i nie założyłam ani razu z przyczyn obiektywnych…
Syd demonstruje kupującym, jak cudownie układa się plisowana spódniczka Ani
no idealna po prostu!

tymczasem Ania nakręca koniunkturę i dba, żeby biznes się kręcił:
– Oooobrotowa patera do sera! Ooooobrotowa patera do sera!!!
Zazie obmyśla kolejny interes życia…
a handel trwa w najlepsze… ;)
no i uzbierałyśmy na zakupy w Lidlu!
dziękujemy wszystkim kupującym! :))
za tydzień pojawimy się z naszym majdanem
na Flea Markecie w Mieście Cypel


Dodaj komentarz