w firmie zapadła głucha cisza. przemykamy pod ścianami,
zerkając na siebie spode łbów. pytająco – kto następny? ty czy ja?
a może nas ominie. a może my nie. może podarują nam jeszcze miesiąc?
nic darowane. wszystko pożyczone. kredyt na 30 lat
z ratą, która stawia nas pod ścianą tego pięknego mieszkania.
Syd nadal bez pracy, ja w obliczu masowej redukcji zatrudnienia w firmie.
dostaję szczękościsku. pięści też zaciskają się same.
siedzę w pracy, jęcząc bezgłośnie.
wychodzę z pracy i postanawiam być
latającym czestmirem, pomysłowym dobromirem
oraz całą resztą mocarzy czasoprzestrzeni.


Dodaj komentarz