Strona główna » codziennik Zazie (4): w oparach absurdu i dekadencji
, ,

codziennik Zazie (4): w oparach absurdu i dekadencji

od życia jak zwykle oczekuję zbyt wiele. oprócz zdrowia, szczęścia, chodzenia do pracy i zarabiania kasy na rachunki –
pragnę jeszcze swojej niepodległej czasoprzestrzeni, w której mogę robić co mi się żywnie podoba,
nie czując się winną z tegoż powodu.

nie jest to jednak tak oczywiste, jak mogłoby się wydawać.
czasoprzestrzeń moja kurczy się jak suszące sie w lipcowym słońcu winogrono.
gorzkawy rodzynek nie zaspokaja mnie nawet w najmniejszym stopniu.
i tak rodzi się frustracja oraz permanentne zmęczenie rzeczywistością.

idziemy ulicą, jedząc maliny i ciągnąc na smyczy dwie grube paróweczki.
w poprzek chodnika stoi sobie tymczasem jaguarowe cudo i komunikuje, co następuje:

– gdybyś się bardziej postarała, to byś mnie miała…

albo coś w ten deseń. chyba.
no bo przecież takie jaguary z nieba nie spadają, c’nie?
trzeba być super-ekstra i sobie na nie zarobić. jakoś.

 

nie wiem.
czasem zastanawiam się, patrząc na młode damy i paniczy buszujących w Zarze, skąd mają tyle kasy na wciąż nowe ciuchy…
z programu „pierwsza praca”? od rodziców? ze stypendium studenckiego?
nie to, że zazdroszczę. ja po prostu chcę posiąść tę tajemną wiedzę dobrego radzenia sobie w życiu.

 

jak osiągnąć życiowy sukces?
co więcej – jak żyć?

 

 

oraz:  – jak się zmusić, żeby nie pierdolnąć drzwiami w tej czy innej sytuacji,
tylko pokornie wytrwać do końca?

 

matka zawsze powtarzała mi, że życie ludzi dorosłych i praca zawodowa to trud i znój – krew, pot i łzy:
– zacisnąć zęby, zmusić się i do przodu… i do przodu!

 

 

 

 

 

KOMENTARZE

6 odpowiedzi do „codziennik Zazie (4): w oparach absurdu i dekadencji”

  1. EEEEeeeeeeeeeee typ pomijając drogie utrzymanie nawet jak na klasyka jest delikatnie mówiąc niepowtarzalny w montażu i to akurat w jego przypadku zaletą nie jest :) PS. Młode damy buszujące w luksusie są z zawodu np. córkami :)

  2. piękny i w nietypowym w sumie kolorze :)

  3. Awatar Pietrucha
    Pietrucha

    Ale Dżag… Och

  4. Pracuję,pracuję,pracuję .Pracuje mąż. Po 10 / 12 / 14 na dobę – nie mamy ” Jaguara” ,dzieci nie chodzą do „Zary” /chyba ,że na wyprz :) / . Pieprzony kraj . No właśnie : J A K Ż Y Ć :o i ileż można T A K !

  5. odpowiedz od rodziców w 90 %

  6. Recepta jest niestety zadna tajemnica – praca, praca, praca i dlugo nic i znowu praca od poniedzialku do niedzieli, caly tydzien do poznej nocy, ok troche szczescia tez sie liczy ale niestety bez krwawicy ciezko…
    Masz dobry smak, Jaguar E-Type to tez moj ulubiony oldtimer… troche za niskie siedzenia, mam kierownice na brodzie :-(

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *