no i mamy spokój. oraz wniosek: jednak wcale nie chcę mieć poczytnego blogusia
z niepoczytalnymi trollami w komplecie. wolę niszę i ciszę.
żołądek nieco się uspokoił, ale póki co nie będę go doświadczać dietami.
muszę to jeszcze przemyśleć. jak wszystko inne.
tymczasem projekt wyprzedaży książek nieco się rozrósł
i wychodzi na to, że puszczam w świat całą bibliotekę powiatową
w takim na przykład Knurowie, który niniejszym na wszelki wypadek pozdrawiam.
ledwo to ogarniam. ledwo. cierpliwości, jeszcze chwila.
a jeszcze
rozczula mnie to
czerwcowe popołudnie Syd i Kumoka

Miszur wtulony poza kadrem. tym razem Kumok w ramionach Mamusi, wielka to rzadkość, bo Kumok preferuje raczej spanie w nogach,
ale dzisiaj ma wyjątkowo zły humor – na spacerze jakiś rozzłoszczony terier obszczekał Miszura, więc Kumeczek musiała interweniować,
co przy jej zenistycznym temperamencie i stoickim spokoju było nie lada wyczynem. no ale czego się nie robi dla własnego berbecia ;)


Dodaj komentarz