I change shapes just to hide in this place –
but I’m still I’m still an animal
nie dość, że gonię w piętkę i połykam z rozpędu własny ogon,
to jestem jeszcze tak koszmarnie zmęczona, że niniejszym biję wszelkie rekordy
nieatrakcyjnego wyglądu i koszmarnej prezencji osobistej. jestem szarozielona.
oraz – podejrzewam, że mnie otruto. jak papieża Borgię. ale zanim się pożegnam –
chciałabym ostrzec naród, społeczeństwo i inne bastiony polskości
przed napojem energetycznym o wdzięcznej nazwie Blow i kwiatuszkami w dekorze.
w rzeczy samej – zdmuchnęło mnie to cudo z powierzchni ziemi.
nie wiem, czym doprawiono Blow’a – stawiam na kwas siarkowodorowy i chlor.
śluzówka mojego żołądka przypomina aktualnie sitko, a ja sama wyżętą szmatę.
kiedy następnym razem wezmę zlecenie dłuższe niż 100 stron – zabijcie mnie.
zabijcie mnie od razu tępym narzędziem. błagam.
poza tym czuję się tak “notimportanttoyou”, że niniejszym zamykam się w sobie
i przybieram pierwszą z brzegu formę przetrwalnikową.
ale: spokojnie, andrzeju, nie denerwuj się, to się wyklepie!
poprawi mi się szybciej nim ktokolwiek zauważy, że coś było nie tak.


Dodaj komentarz