wiecie już pewnie, że jakiś czas temu postanowiłam zostać celebrytko
oraz mieć trendsettersko-szafiarskiego blogusia [klik!]
a ponieważ na kręceniu filmików i wideoblogowaniu znam się tak dobrze,
jak na ekstensywnej hodowli ślimaków winniczków – z pomocą przyszła mi niejaka Czmuda,
która huknąwszy mię w tył głowy otwartą dłonią wielkości bochna pszennego chleba – rzekła:
– Ty się Maryjan nic nie martf [gdyż ja Maryjan dla bliskich jestem, a nie żadna Zazie],
Taką Ci czołówkę nakręcę, że się kopytami z zachwytu nakryjesz!
A ponieważ w kwestii robienia z siebie kretyna nie trzeba mi nigdy dwa razy powtarzać,
oto przed Wami finalny produkt naszej kooperatywy – czołówka, która będzie towarzyszyć
kolejnym filmikom Zazie, o ile takowe w ogóle powstaną, bo przecież może zamknę się w sobie,
postanowię mieć depresję albo po prostu wydorośleję. who knows. czyli chuj wie.
no więc na dachu wieżowca Polsatu niniejszym wylądował helikopter i wysiadła z niego prowadząca ten program Zazie,
znosząca to wszystko z anielską cierpliwością Syd oraz nakręcająca ten cały majdan – Czmuda.
ps. stoję nieco sztywno, bo Czmuda sie darłą, że mam z kadru nie wychodzic,
a to jest bardzo trudne tak stać w miejscu, więc się zestresowawszy nieco.
no ale czego się nie robi dla lansu, trendsetteryzmu i bycia celebryto. o!


Dodaj komentarz