it’s official: niniejszym przestałam ogarniać. nie panuję już nad czasem i przestrzenią.
mam tyle roboty, tyle rozpoczętych projektów i tyle deadline’ów,
że nic tylko położyć na podłodze i czekać na zbawienie.
albo na coś, co mnie przejedzie, rozgniecie i rozwałkuje ku pokrzepieniu serca.
tak, wiem, że to chwilowe. iże za 2 dni znów będę wierzyć, że wszystko się uda,
a miliony kolorowych piłeczek będą tańczyć tak, jak im zagram. na nosie.
ale dzisiaj, moi mili, dzisiaj jest dzień, w którym mam ochotę skakać przez balkon,
co – rzecz jasna – jest kompletnie bez sensu, bo z drugiego piętra
to ja sobie najwyżej rękę złamię i nie będę miała czym pisać.
dzizus kurwa, nie mam nawet czasu popełnić samobójstwa.
brak leków daje o sobie znać z coraz większą siłą.
gonitwa myśli z dnia na dzień nabiera tempa.
nie pójdę po receptę. chcę znaleźć inny sposób, by sobie z tym poradzić.
okiełznam moje ADHD siłą woli, a potem telepatycznie wystrzelę się w kosmos.
tak, potrzebuję pomocy. nie, nie pójdę po receptę.
Go ask the dust for any answers –
come back strong with fifty belly dancers


Dodaj komentarz