miało być słodko, bajkowo i lalkowo.
zarezerwowałyśmy już w lutym,
a ja niecierpliwie odliczałam dni do rozpoczęcia
mojego jednodniowego raju zabawkowego.
plany transportowo-logistyczne zmieniały się jak w kalejdoskopie,
ale jedno było pewne: że jedziemy!
i nie pojechałyśmy.
stojąc przed kasą biletową PKP
wymiękłam wobec ceny przejazdu liniami TLK:
Warszawa – Berlin – Warszawa
850 pln za dwie osoby.
jest kryzys.
nie ma pieniędzy.
nie ma zabawy.
jest orka na ugorze.
i rarka Orka
może.
jestem zmęczona stawaniem na głowie i rozciąganiem się w szpagacie.
chętnie poznam tajemnicę: jak utrzymać się w Warszawie na powierzchni.
i nie utonąć w gównie.



Dodaj komentarz