po pierwsze – ustalmy fakty:
po drugie:
ci, którzy mnie znają –
wiedzą, że jestem hardkorem
i półśrodki na mnie nie działają.
oraz że potrzebuję czegoś mega.
dopiero wtedy
jestem w stanie dotrzeć
do swojego wewnętrznego super
i pobudzić głęboko ukryte ekstra.
oraz ekstremum.
w bonusie.
nie wdając się w szczegóły – powiem, co następuje:
otóż. zaczęłam pić. i momentalnie wpadłam w ciąg.
zamierzam wytrwać jakiś tydzień. oczywiście wszyscy powiedzą,
że się wyniszczam, że jestem pierdolnięta i mam nasrane w głowie,
że tyle dobrych rad i wszystkie o kant dupy potłuc,
że pić można tylko umiarkowanie i pod kontrolą,
że jesteśmy poważnymi ludźmi i obowiązuje nas pewna kultura picia,
że musimy porozmawiać i czy ja wiem, co ja wyprawiam –
że mi wypadną włosy i opadną cycki, a na ciało wstąpi wesoły świąd.
a ja mówię – dajcie mi 7 dni!
przecież nie od razu Pszczynę zbudowano!

jutro oficjalnie dzień pierwszy.
Przyłączysz się? Ciałopozytywnie o życiu, tyciu i chudnięciu




Dodaj komentarz