
dzień 6. Poniedziałek Wielkanocny.
sobotnio-niedzielne grzechy z sokiem warzywnym
postanowiłam jednak sobie wybaczyć. no bo bez przesady!
do tej pory trudno mi było odmówić sobie piątej dokładki spaghetti
czy ósmego kawałka pizzy, więc nie będę robić tragedii z faktu,
że po kilku dniach BEZ JEDZENIA pozwoliłam sobie na wypicie soku warzywnego –
no bez jaj! żeby to jeszcze była kanapka z pleśniowym serem i masełkiem…
dzisiaj cały dzień na lemoniadzie klonowo-cytrynowej.
jestem wściekła jak osa. mam PMS, a wraz z nim galopujący głód.
zazwyczaj podczas tych dni wpierniczam jak oszalała.
dzisiaj chce mi się płakać. ale oczywiście, że wytrzymam.
bo tak.
nie ważyłam się. i póki co – nie zważę.
cały czas powtarzam sobie, że to nie kuracja odchudzająca
i że po detoksie nie mogę oczekiwać jakichś spektakularnych efektów wagowych.
apdejt z 22.23
cierpię z głodu. nienawidzę świata.
zostawcie mnie wszyscy w spokoju!!!
Przyłączysz się? Ciałopozytywnie o życiu, tyciu i chudnięciu




Dodaj komentarz