czyli wpierniczam o 23.40 ser żółty i gorgonzolę, popijając czerwonym winem.
nie chcecie wiedzieć, co było wcześniej. a ja nie chcę pamiętać.
zwłaszcza, że mam kulminację PMS’u i w wyobraźni rzucam nożami.
ps. postanowiłam motywować się i przestraszać prawdziwie ohydnymi obrazkami:

ta wizja jest tak obrzydliwa, że aż robi mi się słabo…
żegnaj serze! czynisz zło!
ps. jeśli znacie równie makabryczne wizualizacje – chętnię przyjmę je na klatę.
Przyłączysz się? Ciałopozytywnie o życiu, tyciu i chudnięciu




Dodaj komentarz