moje odchudzanie raz za razem biorą diabli. moje postanowienia regularnie idą się gonić.
moją silną wolę można włożyć pomiędzy młot a kowadło, a następnie między bajki.
moja zdrowe odżywianie to głodówka od rana do 18.00, a potem wielkie żarcie.
moje spanie to spontaniczny happening od przypadku do przypadku.
moje płacenie rachunków to paniczne regulowanie zaległości raz na kwartał.
odpisuję na maile średnio po 3 tygodniach. telefonów nie odbieram, bo myślami jestem gdzie indziej.
nie słucham co do mnie mówią, chociaż w sumie potrafię powtórzyć słowo w słowo.
rzeczywistość w moich rekach zamienia się w strzelający dookoła popcorn,
którym dostaję w oko i padam zamroczona, przewracając wazon, z którego woda zalewa kontakt,
wysadzając korki w całym mieszkaniu. ja już nie mogę. naprawdę.

czasami mam wrażenie, że ze swojego życia niechcący robię to,
co Max Raabe z piosenkami, które wszyscy inni śpiewają serio…
it doesn’t mean that I’m serious
’cause to lose all my senses
that is just so typically me…


Dodaj komentarz