dzisiaj będzie łóżkowo.
orientacje, konfiguracje i pozycje, w jakich to robicie –
w tej akurat chwili są dla mnie najmniej istotne.
liczy się tylko – ile? jak długo?
ale nie w marzeniach, planach i pobożnych życzeniach –
tylko realnie, faktycznie, namacalnie i na co dzień.
no więc –
jak długo śpicie?
ile godzin?
o której chodzicie spać?
o której wstajecie?
jeśli jest na sali osoba, która posiadła upragnioną przeze mnie sztukę
wczesnego kładzenia się spać i zasypiania jak niemowlę,
a następnie wstawania o 6.00 ze śpiewem na ustach –
niechaj się zgłosi i zdradzi tajemnicę.
ozłocę!
póki co – zdycham.
dosłownie.
jestem idiotką, która przez ostatnie 20 lat
nie nauczyła się jeszcze, że 5 godzin snu to sobie można… wsadzić.
jestem wysokoenergetyczna.
mogę zapierniczać jak durracelowy króliczek naprawdę długo.
ale równie długo muszę spać.
w przeciwnym wypadku… computer says NO.


Dodaj komentarz