niedzielnego poranka dowiaduję się, że Whitney nie żyje.
w głowie mam dwie piosenki i trochę bezsensownej złości, z którą nic nie mogę zrobić.
oto głos, który wywoływał wypieki i przyspieszone bicie serca u 12-letniej Olgi:
i ukochana piosenka Olgi dorosłej:
oraz duet idealny – Whitney & George:
i tyle.
I hate you, Bobby Brown.
diabli cię nadali.
i niech diabli cię wezmą.


Dodaj komentarz