jest mi niespokojnie i smutno. nie potrafię odciąć się od świadomości,
że ktoś bliski i znajomy cierpi. że los jest niesprawiedliwy, ludzie bezduszni,
a ja nic nie mogę zrobić. mogę tylko być. na tyle, ile potrafię. czyli raz tak, raz śmak.
pomyślelibyście, sądząc po moim ekstrawertycznym blogu, że moja królicza nora
jest tak głęboka, że kiedy w nią wpadam – próżno nasłuchiwać stamtąd mojego głosu..
nigdzie nie poszłam dziś wieczorem. siedzę z mopsami i cavą miret w szklance.
nie mam wam nic do napisania, a mimo to – jednym palcem – stukam tę notkę.
oglądam w internecie kolejne modele lalek, w których zakochuję się bez pamięci.
szukam szklanych oczu w odpowiednim rozmiarze i kleju do rzęs.
i właśnie wtedy Quentin mms’em przesyła mi… figmę Haruhi Suzumiyi,
pisząc, że „taką oto laleczkę ma dla mnie z Dusseldorfu”

a mnie wbija w sofę z zachwytu.
rarytas!!!
tak oto mojej ulubionej Ślepej Kurze trafiło się złote ziarno!!!
chyba będę musiała wyjść na chwilę z mojej króliczej nory…


Dodaj komentarz