początek roku, zmiany dat, nowe kalendarze i plannery, mocne postanowienia:
schudnę, zgrubnę, rzucę, przestanę, zrobię, napiszę, zdobędę, nabędę, nie zwiędnę.
solenne obietnice, podsumowania, horoskopy, przepowiednie o końcu świata. ja nie mam czasu, nie mam czasu –
biegnę, robiąc po drodze wszystko na raz. buduję kolejne domki dla lalek, rozrysowuję w głowie konstrukcje, materializuję pomysły,
sklejam, łączę, klnę, przycinam.
cztery dni urlopu od pracy nie wystarcza na uprzątnięcie bałaganu po remoncie. nie szkodzi,
i tak zapraszamy znajomych. to jest nasz dom, tu się żyje. tu się dzieje. tu się bałagani.
nie mam noworocznych postanowień. mam za to energię.
i wolę życia.
pragnę rzeczy najprostszych, nierozmienialnych na drobne, niezamiennych na cokolwiek innego:
nie mam czasu ani sił na stanie w miejscu.
wszyscy, którzy mnie kochają, pójdą ze mną.
odważnie.
żeby nigdy – przenigdy nie skończyło się
tylko na słowach…
i w końcu przestanę przepraszać za to, że wciąż pragnę więcej.
kocham Cię :*





Dodaj komentarz