Strona główna » coś a la dzień kobiet…
, ,

coś a la dzień kobiet…

wieczór rozpoczął się u Kasi zbiorową konsumpcją wina domowej roboty… miszczyni wystarczył kieliszek.
 

potem towarzystwo przeniosło się do ufy, gdzie oprócz zbiorowego śpiewania o brutalnym erotyzmie za 30 złotych

… dokończyłyśmy konsumpcję wina. tym razem ze sklepu. butelkę marlena otworzyła… palcem?! o_O

zdrowie! za wolność naszą i waszą! [następnie przeniosłyśmy się do Migawki potupać nóżkami na parkiecie]

KOMENTARZE

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *