pisze. nie piszę. zamilkłam. obserwuję. językiem wyprawiam się w odległe zakamarki dziąseł.
mówię agnieszce, że każdy z nas nosi w sobie kościotrupa, a wyrwanie narowistych ósemek
to jest właśnie ten moment zetknięcia ciała i kości. dziewczyny i kościotrupa.
noszę go w sobie pokornie i cierpliwie. słucham jak cichutko stuka i klekocze.
mój wewnętrzny pajacyk na sznurku.


Dodaj komentarz