Ostatnio miewam dziwne sny. To chyba od nadmiaru wieczornych seansów na kanale Discovery.
Tajemnicze zbrodnie, laboratoria kryminalistyczne, portrety pamięciowe zbirów wszelkiej maści i masowo zdejmowane odciski palców.
Wzdychając ciężko (bo w końcu nie dowiedziałam się, kto udusił struną od gitary kudłatego yorka panny Atkins),
Dzisiejszej nocy na przykład śniła mi się seria tajemniczych zbrodni w prowincjonalnym pensjonacie.
Chyba nie muszę dodawać, że to ja prowadziłam śledztwo. Na czworaka przemierzałam długie korytarze hoteliku
Otóż wszystkie zbrodnie łączyło jedno – telefon stacjonarny wpięty w gniazdko w ścianie!
Zaiste, dziwne.
Swoją drogą – przypomniało mi się – że powinnam opłacić rachunek telefoniczny.
W przeciwnym wypadku – kolejna zbrodnia nie będzie już senną wizją, ale najprawdziwszą prawdą.
Tylko jeszcze nie wiem – kto kogo. I chyba wolę się nie dowiadywać.


Dodaj komentarz