2003-10-02
Boszszsz, szkoła, uee….
Jakie to szczęście, ze nie jestem zawodową „uczycielką szkolną” (psze pani, a Malinowski je krede!),
Uczę wszystko, co się rusza i ma kłopoty z polskiego: pospolitych leni szkolnych,
ludzi mówiących w różnych dziwnych językach (hebrajski, wietnamski), tylko nie po polsku
oraz inne równie ciekawe przypadki.
I kiedy zaczynam się bać, ze nie starczy mi na wszystko czasu
to wtedy – otwieram sobie katalog IKEI z meblami takimi, że … oh!-oh!…
i wyobrazam sobie te meble w moim własnym…oh!-oh!… mieszkaniu, to oh!-oh!… czuję, ze mogę wszystko!
P.S. mówiłam już, że zrobiłam się strasznie mieszczańska? …mówiłam! To jeszcze na deser powiem,
Zima będzie cudowna!


Dodaj komentarz