2002-08-05 Nie potrafię być sama. Czuję się, jakby ktoś odebrał mi jedną nogę, jedną rękę, pół twarzy, pół serca. Żyję połowicznie. W ciągłym oczekiwaniu. Czekam na K. Odkąd jesteśmy razem (już prawie 4 lata) nigdy nie byliśmy osobno dłużej niż kilka dni. A teraz? Ostatnie kilka tygodni przeżyłam raczej siłą rozpędu i…
2002-08-01 „SIERPIEŃ” (wskazówki dla rolników) A ot i miesiąc upałów. Czarne jagody i borówki zakwitają śród krzaków, nęcąc powonienie. W ogrodach dojrzewa sośnina, a dąb, król drzew, rzuca cień na skoszoną murawę. Rolnik opatruje szczepionki i łowi ryby w przyległym stawie. Wołanie na ryby „cip-cip-cipuchny” przeraża je tylko i nie…
2002-07-10 Wróciliśmy porannym pociągiem. Razem. Jest we mnie spokój i smutek. Jechałam do K. radosna, ale i pełna lęku, poddenerwowana. Stęskniona – chciałam mu się rzucić na szyję; i nieufna – jakbym miała się spotkać z koms obcym. I rzeczywiście, zmienił się. TO go zmieniło. Nie rozpoznałam w nim dawnej…
2002-07-06 Pojechałam na Centralny po bilet. Po raz pierwszy od kilku dni (sic!) wyszłam na zewnątrz. Słońce mnie poraziło, dosłownie i w przenośni. Poczułam się jak Łysek z pokładu Idy wywieziony z najgłębszego poziomu wprost na powierzchnię. Świat zawirował, pociemniało przed oczami. To pewnie przez te poszerzone źrenice. Za dużo światła…
2002-07-04 Dzień rozpoczęty dziką awanturą z K., przez telefon. Nie chce słyszeć o robieniu badań. Wykrzyczał, że jestem wariatką i paranoiczką. Ręce mi opadły. Płakałam w słuchawkę. Od dawna nie układa się między nami. Zaczynam się zastanawiać czy w ogóle kiedykolwiek było dobrze.
2002-07-02 Od kilku dni jestem cicha. Nic nie mówię. Nie ma we mnie słów. Wstaję późno i niechętnie, wolałabym przespać cały dzień. Przeleżeć w łóżku, z głową pod kołdrą, zwinięta w embrion, a raczej w larwę motyla (nie lubię scenerii in utero, tak sądzę). Jednak wstaję, jak gdyby dla niepoznaki, jakbym…
2002-07-01 jestem wiotka i słaba, nic mi się nie chce, nawet nie wiem, co czuję, w zasadzie wszystko mi jedno. cały dzień łazi za mną wierszyk wieszcza (świerszcza) Świetlickiego, jakoś – nie wiedzieć czemu, bo związku żadnego nie ma – pasuje do tego dnia. nawet go sobie puszczam z wygrzebanej…
2002-06-28 Dzwoniłam dzisiaj do Szczecina. Po godzinie przysłali mi mailem kwestionariusz zgłoszeniowy do programu badań genetycznych w grupie osób o podwyższonym ryzyku dziedzicznego zachorowania na raka.Musiałam się długo naprosić, żeby K. przez telefon odpowiedział na wszystkie pytania ankiety. Ma do mnie anielską cierpliwość.
2002-06-24 Badania wykazują, że za występowanie nowotworów w dużej mierze odpowiadają predyspozycje genetyczne” Wystarczyło jedno zdanie, by w mojej głowie zapaliła się czerwona lampka. Natychmiastowy telefon do K. i pytanie-armata: – Na co zmarli bracia Twojego ojca? Chwila milczenia. – Na raka… * * * Ojciec i jego bracia. Geny. Nieuchronność? Wyrok?
2002-06-23 Myślenie. Myślenie ma kolosalną przyszłość. Myślenie wytycza nowe szlaki. Myślenie otwiera nowe horyzonty. Myślenie krzepi. Moje myślenie. Moje myślenie zazwyczaj przeradza się w obsesję. Moje myślenie wytycza nowe szlaki paranoi. Moje myślenie otwiera nowe horyzonty absurdu. Moje myślenie to udręka.
ZAZIE
Blog Zazie jest jednym z najstarszych i najdłużej prowadzonych blogów w polskim internecie. Założony w 2002 roku na platformie blog.pl, w 2010 przeniesiony na wordpressa i domenę dev.zazie.com.pl.
© 2002 – 2026 · Olga Zazie Gromek