2002-07-02
Wstaję późno i niechętnie, wolałabym przespać cały dzień.
Przeleżeć w łóżku, z głową pod kołdrą, zwinięta w embrion,
Jednak wstaję, jak gdyby dla niepoznaki,
Nie jest.
Rano długo stoję przed lustrem. Jestem brzydka, blada, wymięta.
Rozdzielam palcami ciemne pasma włosów, opadają na twarz.
Spokój. Spokój przede wszystkim. Tylko spokój może nas uratować.
Poruszam się w zwolnionym tempie. Tak mi dobrze.
Ostatnio znalazłam upodobanie w obserwowaniu procesów ciągłych,
Na przykład pranie. Włączam pralkę, siadam na podłodze w łazience i patrzę,
Lubię też ekspres do kawy: kap – kap – kap,
Bawię się komórką – kretyńsko monotonna gra z latającą kulką i cegłami –
Monotonia wprowadza mnie w trans.
Trans jest mi potrzebny do
NIEMYŚLENIA.


Dodaj komentarz