Gdy rozpoczęłam studia, zapragnęłam być piękna (cóż za dziwna korelacja, nieprawdaż?).
Dawno to było, heh.
Poszłam do fryzjera i w amoku jakimś dziwnym dałam się namówić na trwałą [ondulację!].
Do dziś cierpnie mi skóra jak o tym pomyślę. Śmierdziało, piekło, paliło,
zaś efektem namiętnego i zapamiętałego (bo fryzjerka z powołaniem była ) ondulowania
było coś na kształt bezkształtnej stodoły wypełnionej suchym sianem – na mojej głowie!
Co prawda, po kilku dniach doszłam do siebie, ba! nawet postanowiłam [cały czas będąc chyba w amoku]
iść na całość! Wymyśliłam, że dla niepoznaki ufarbuję sobie to siano.
Jak wykoncypowałam, tak uczyniłam.
Taką piosenkę kiedyś Czesław śpiewał, coś o płonącej stodole.
No, to moja stodoła spłonęła doszczętnie, znaczy się –
włosy moje przybrały bardzo głęboki odcień smoły wymieszanej z sadzą.
Generalnie – zgliszcza po stodole.
Długo kontemplowałam siebie w lustrze – wyglądałam jak 40-letnia raszpla z czarnym tapirem.
„No, jeszcze tylko solarium+dresik i jesteśmy w domu” – pomyślałam zrezygnowana.
Gapiłam się jak zahipnotyzowana w lustro przez dobre pół godziny.
Swój ówczesny stan psychiczny nazwałabym lekkim stuporem post-eksperymentalnym.
Przez trzy dni nie wychodziłam z domu, że niby grypa
(wiadomo, taki wczesny rzut grypy, na początku października).
Czwartego dnia pojechałam do fryzjera.
– Proszę mi to obciąć! – z obrzydzeniem wskazałam stodołę.
[ciach, ciach, ciach]
Po kilku minutach zobaczyłam w lustrze
zawadiackiego chłopaczka z każdym kosmykiem w inną stronę.
„Hm, skoro mam mieć nauczkę za moją próżność to chyba lepiej radykalnie.
Wcześniej poszłam na całość, więc i teraz wypadałoby…” – kombinowałam w głowie.
Skutkiem czego zakomenderowałam:
– Krócej poproszę!
Fryzjerka lekko przerażona:
– Ale krócej to już tylko maszynką przy skórze!
Przełknęłam ślinę.
– Poproszę!
Zamknęłam oczy.
Well, paradoksalnie kara za grzechy okazała się nagrodą.
Ogół stwierdził, że wyglądam – cytuję – cudnie.
W ciągu dwóch tygodni aż cztery dziewczyny z wydziału poszły w moje ślady
– ale na skróty! ominęły etap stodoły, spryciary!
A bez stodoły się nie liczy!!!
Dodaj komentarz